Kalendarz Adwentowy – Dzień 12

„Zimowy Jarmark” 

W samym sercu miasta, na Starym Rynku, co roku odbywał się Magiczny Zimowy Jarmark. Nie był to zwyczajny jarmark – stoiska pojawiały się o zmierzchu i znikały o świcie, a prowadzili je najbardziej niezwykli kupcy, jakich kiedykolwiek widziano.

Tego szczególnego dnia, 12 grudnia, jarmark miał być jeszcze bardziej wyjątkowy niż zwykle. Nad miastem unosiła się delikatna mgiełka, w której tańczyły płatki śniegu, a w powietrzu unosił się zapach pierników, gorącej czekolady i prażonych migdałów.

Mała Tosia, która mieszkała w kamienicy tuż przy rynku, nie mogła się doczekać wieczoru. Jej babcia była Strażniczką Jarmarku – osobą odpowiedzialną za to, by magia jarmarku pozostała bezpieczna i by każdy mógł znaleźć dokładnie to, czego najbardziej potrzebuje. Tego roku po raz pierwszy Tosia miała jej towarzyszyć podczas pracy.

„Pamiętaj, kochanie,” – powiedziała babcia, zapinając swój magiczny płaszcz, który mienił się wszystkimi kolorami tęczy – „Zimowy Jarmark to nie tylko miejsce handlu. To miejsce, gdzie spełniają się marzenia, gdzie samotni znajdują przyjaciół, a zagubieni odnajdują drogę.”

Gdy dotarły na rynek, stoiska właśnie zaczynały się pojawiać. Wyrastały z ziemi jak magiczne grzyby, każde inne, każde wyjątkowe. Było tam stoisko Pana Zegarmistrza, który sprzedawał zegarki odmierzające nie tylko czas, ale też szczęśliwe chwile. Obok rozstawił się Pan Latarnik ze swoją kolekcją lampionów, które świeciły dokładnie takim światłem, jakiego ktoś potrzebował – ciepłym dla zmarzniętych, jasnym dla zagubionych, kojącym dla smutnych.

„Chodź,” – powiedziała babcia, biorąc Tosię za rękę. „Najpierw musimy zapalić Wielką Latarnię Jarmarku.”

W samym centrum rynku stała wysoka, misternie zdobiona latarnia. Babcia wyjęła z kieszeni mały, złoty kluczyk i przekazała go Tosi.

„W tym roku ty ją zapalisz,” – powiedziała z uśmiechem. „Wystarczy przekręcić kluczyk i pomyśleć o tym, co sprawia, że święta są magiczne.”

Tosia delikatnie włożyła kluczyk do zamka w latarni. Pomyślała o zapachu pierników w kuchni, o błysku w oczach mamy, gdy przygotowuje niespodzianki, o tacie czytającym świąteczne historie, o babcinych magicznych sztuczkach… Latarnia rozbłysła ciepłym, złotym światłem, które rozlało się po całym rynku, sprawiając, że wszystko wyglądało jeszcze bardziej magicznie.

Nagle Tosia zauważyła małego chłopca, który stał samotnie przed stoiskiem z piernikami. Wyglądał na zagubionego i smutnego.

„To Franek,” – szepnęła babcia. „Jego rodzice pracują dziś do późna, a on bardzo chciał zobaczyć jarmark.”

Tosia bez wahania podeszła do chłopca. „Cześć! Jestem Tosia. Chcesz się ze mną przejść po jarmarku?”

Twarz Franka rozjaśniła się. Razem ruszyli między stoiskami, odkrywając coraz to nowe cuda. Zatrzymali się przy stoisku Pani Opowieści, która sprzedawała książki pokazujące różne historie w zależności od tego, kto je czytał. Potem odwiedzili stoisko Pana Muzyka, gdzie instrumenty same grały melodie pasujące do nastroju słuchacza.

„Zobacz!” – zawołała Tosia, ciągnąc Franka za rękaw. Dotarli do stoiska z magicznymi śnieżnymi kulami. Każda z nich pokazywała inne miejsce na świecie i pozwalała przez chwilę poczuć się tak, jakby się tam było.

„To niesamowite,” – szepnął Franek, biorąc do ręki kulę, w której wirował śnieg nad małym, górskim miasteczkiem.

Wędrując dalej, spotkali Panią Cukierniczkę, której słodycze smakowały jak najszczęśliwsze wspomnienia, i Pana Zegarmistrza, który pokazał im zegar odmierzający czas do spełnienia marzeń.

Babcia szła za nimi, dyskretnie czuwając nad wszystkim. Co jakiś czas zatrzymywała się, by pomóc innym gościom jarmarku – doradziła kobiecie, która szukała prezentu dla samotnej mamy, pomogła starszemu panu znaleźć idealne światełka na choinkę, a nawet wyczarowała parasolkę dla dziewczynki, której zimny wiatr przewrócił stoisko z kartkami świątecznymi.

Gdy dotarli do stoiska z gorącą czekoladą, babcia kupiła im specjalny napój, który Pani Czekoladka przyrządzała tylko raz w roku. „To Czekolada Przyjaźni,” – wyjaśniła z uśmiechem. „Smakuje najlepiej, gdy pije się ją w towarzystwie nowego przyjaciela.”

Tosia i Franek usiedli na ławeczce, popijając gorącą czekoladę i obserwując, jak jarmark tętni życiem. Nad ich głowami unosiły się świetliste bańki wypuszczane przez Pana Od Świateł, a w powietrzu tańczyły płatki magicznego śniegu, który nigdy nie topniał i delikatnie błyszczał w świetle latarni.

„Wiesz,” – powiedział nagle Franek, „zawsze myślałem, że jarmark to po prostu miejsce, gdzie kupuje się różne rzeczy. Ale tu jest inaczej… Tu wszystko jest magiczne.”

„Bo prawdziwa magia jarmarku,” – odezwała się babcia, która właśnie do nich dołączyła, „nie jest w rzeczach, które można kupić. Jest w radości dzielenia się, w nowych przyjaźniach, w małych cudach, które dzieją się, gdy ludzie są razem.”

Kiedy rodzice Franka przyszli go odebrać, nie mogli uwierzyć, jak bardzo ich syn się zmienił – jego oczy błyszczały radością, a na twarzy gościł szeroki uśmiech. Tosia obiecała, że następnego dnia znów się spotkają na jarmarku.

W drodze do domu Tosia zatrzymała się przy Wielkiej Latarni. „Babciu,” – zapytała, „czy mogę jeszcze raz użyć kluczyka? Chciałabym, żeby światło było dziś wyjątkowo jasne, żeby wszyscy, którzy są samotni, mogli znaleźć drogę na jarmark.”

Babcia z dumą podała jej kluczyk. Gdy Tosia przekręciła go w zamku, latarnia rozbłysła tak jasnym i ciepłym światłem, że było je widać w najdalszych zakątkach miasta.

„Będziesz świetną Strażniczką Jarmarku,” – powiedziała babcia, przytulając wnuczkę.

Od tego dnia Zimowy Jarmark stał się jeszcze bardziej magiczny. Wielka Latarnia świeciła jaśniej niż kiedykolwiek, prowadząc do jarmarku wszystkich, którzy potrzebowali odrobiny magii w swoim życiu. A Tosia i Franek każdego wieczoru spotykali się, by razem odkrywać nowe cuda i pomagać babci w jej ważnej pracy.

I tak kończy się nasza dzisiejsza opowieść, ale gdziekolwiek zobaczycie świąteczny jarmark rozświetlony ciepłym blaskiem latarni, wiedzcie, że może to właśnie tam czeka na was odrobina prawdziwej, jarmarcznej magii. Bo najpiękniejsze cuda dzieją się wtedy, gdy dzielimy je z innymi.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *